Studia - wyższa szkoła jazdy?

by - 11:25



Na studiach to dopiero zobaczysz!” - usłyszałam od ojca, kiedy stresowalam się  ogromem wiedzy, jaki miałam przyswoić przed maturą.  W tamtym momencie te trzy przedmioty, z których zdawałam egzamin wydawały mi się niezmierzonym oceanem faktor, dat i osób. I myślałam, że nie morze być gorzej... O tym, jak bardzo się pomyliłam przekonałam się pół roku później...



Jeśli za dwa tygodnie staniesz się studentem, to masz już za sobą co najmniej 12 lat nauki, i świadomość, ze w każdej polskiej szkole, nie zależnie od poziomu, powielany jest ten sam schemat. I ze, nic nowego nie może Cię zaskoczyć. Mylisz się, tak samo jak ja kilka lat temu.
Drogi studencie, przedstawiam Ci krótki przewodnik po tym, co Cię czeka, przez kolejnych kilka lat.



                                                                              


Zajęcia

 

                 
                                                                                             źródło: grafika google
Do tej pory wszystkie lekcje miały ten sam schemat. Obecność, sprawdzian/odpowiedź ustna, analiza tekstu/rozwiązywanie zadań (dostosowanych poziome do możliwości przeciętnego ucznia)//słuchanie wynurzeń nauczyciela na dany temat. 45 minut za nami, można się pakować i wychodzić.
Na uniwersytetach spotkasz się z szeregiem różnych zajęć. każde z nich będie miało inną formę, metody realizacji i cel kształcenia.

Wykłady
Zajęcia odbywające się w aulach, w których informacje przekazywane są w formie monologu. Zazwyczaj dotyczą wprowadzenia do przedmiotu, przekazania najistotniejszych informacji, które później będą stanowiły bazę do dalszego zgłębiania przedmiotu. Prowadzący mówi, Ty notujesz. i tak przez 90 minut. Tak to wygląda w teorii. W praktyce prowadzący mówi, Ty śpisz/łapiesz pokemony/czytasz książkę/rozwiązujesz krzyżówkę/ malujesz paznokcie wpisz dowolne. Teoretycznie wykłady nie są obowiązkowe i kończą się egzaminem. W praktyce każdy wykładowca ustala swoje reguły gry.

Ćwiczenia
Te zajęcia trochę przypominają szkolne lekcje. tyle, ze dwa razy dłuższe. Prowadzone w małych grupach osób, w mniejszych salach, wymagają zaangażowania obu stron (student: prezentacje, aktywność, dyskusje; wykładowca: bieżące korygowanie błędów, sprawdzanie stanu wiedzy) Mają na celu utrwalenie i pogłębienie treści poznanych na wykładach oraz praktyczne zastosowanie tego, co w teorii już znacie powinniście znać..Obecność jest tutaj obowiązkowa, a zaległy materiał powstały podczas nieobecności trzeba zdać u prowadzącego. Zaliczenie zazwyczaj następuje na podstawie wyniku kolokwium, do złudzenia przypominającego sprawdziany znane z poprzednich lat.

Laboratoria i konwersatoria, seminaria
Zajęcia prowadzone w bardzo małych grupach (kilka-kilkanaście osób) . Ich głównym celem jest sprawdzenie umiejętności praktycznego zastosowania wiedzy z ćwiczeń i wykładów.
Ponadto, pierwsze miesiące na uczelni naszpikowane są takimi ważnymi przedmiotami, jak etyka, filozofia czy prawo. Tak naprawdę, dopiero od III/IV semestru pojawią się przedmioty ściśle związane z Twoim kierunkiem. Po prostu zaciśnij zęby i przyswój sobie teorię "jaskini Platona",' "bushido' czy któryś z polskich kodeksów.

ZALICZENIA

źródło: grafika google

Jak zdążyłeś się dowiedzieć w poprzednim  punkcie, Twoja ocena nie zawsze musi odzwierciedlać faktyczny stan wiedzy.  Standardowy egzamin zawiera kilka pytań, na które powinieneś udzielić wyczerpującej odpowiedzi.
Zaliczenie ćwiczeń umożliwia przystąpienie do egzaminu. O ile z tymi pierwszymi zazwyczaj nie ma problemu, a kolokwium nie jest problemem nie do przeskoczenia, o tyle o zaliczeniach egzaminów można napisać książkę. Oto kilka przykładów z autopsji:
Chodzisz na zajęcia przykładnie cały semestr. Opuszczasz jedne, bo w tym czasie masz zaliczenie z innego przedmiotu. Na wykładzie jest kilkanaście osób, każda z nich dostaje na koniec 5. Oczywiście reszta nie zdaje. Sytuacja jak wyżej. na egzamin przychodzę ostawiona, zamiast klasycznych trampek i bluzy z kapturem szpilki i sukienka. Odpowiadam na pytania, ładnie, pięknie. Ale... 'ja pani nie kojarzę z wykładów'. Ocena w dół. 
Egzamin. Na sali 170 osób. Wykładowca mówi 'Nie chce mis ie sprawdzać tylu prac. Kogo interesuje dostateczny, proszę o zostawienie indeksu w lewym rogu mojego biurka i opuszczenie sali. Wychodzi jakieś 2/3 osób. Dla wykładowcy to wciąż za dużo. Sytuacja się powtarza, Chętni na dobry zostawiają indeksy w prawym rogu biurka wykładowcy i wychodzą. Kilkanaście osób przystępuje do egzaminu. Piszą wykładowca zbiera kartki, patrzy i mówi. "wykazaliście się państwo odwagą, a odwagę należy nagradzać. poproszę Wasze indeksy. Dostatecznie piątki.

Plan działania

  

         źródło: grafika google


Poniedziałek 11:30-13:00 i 14:45-16, wtorek 8:00-9:30 i 18:30-20:00, środa wolna, czwartek - powtórka z wtorku, a piątek 9:45-18:15.  Abstrakcja pełną gębą.

Na zajęciach wykładowca mówi, a TY masz robić to, co powinieneś. Nikt Cię nie bezie prosił, groził, etc. Sam powinieneś wiedzieć, co należy zrobić,a  w przypadku natłoku zajęć umieć się zorganizować i ustalić priorytety.

Jedno słowo. Samodzielność. Albo dwa: samodzielność i organizacja. W poprzednich latach nauki dany przedmiot pojawiał się w Twoim planie kilka razy, a zajęcia odbywały się zazwyczaj od rana do wczesnego popołudnia. Później był czas wolny. Ale to już przeszłość.

Układ zajęć na studiach często jest bardziej abstrakcyjny niż obrazy  Picassa. Serio.

Poniedziałek 11:30-13:00 i 14:45-16, wtorek 8:00-9:30 i 18:30-20:00, środa wolna, czwartek - powtórka z wtorku, a piątek 9:45-18:15.  Abstrakcja pełną gębą.

Na zajęciach wykładowca mówi, a TY masz robić to, co powinieneś. Nikt Cię nie bezie prosił, groził, etc. Sam powinieneś wiedzieć, co należy zrobić,a  w przypadku natłoku zajęć umieć się zorganizować i ustalić priorytety.



Typowy student


                                                                                             źródło: grafika google

Wszyscy znamy ten stereotyp: typowy student jest wiecznie bez kasy, wiecznie głodny i wiecznie zaspany. 


Można by to rozwinąć również z podziałem na typowego studenta informatyki, dziennikarstwa, prawa, i innych. Każdy z nich ma ponoć jakieś negatywne cechy. To są stereotypy. Jednak nie wzięły się one znikąd. 

taki negatywny obraz kreują zazwyczaj osoby, które wyrwały się z domu i zachłysnęły 'wolnością'. Czują się dorosłe,a le nie są w stanie poradzić sobie z tym co ich czeka. Z planowaniem wydatków, gotowaniem praniem, czy organizacją czasu. na samym początku tacy ludzie stanowią lwią część każdego roku. Niektórzy z tego wyrastają, niektórzy nie. jednak patrząc na to, jak zachowuje się Generacja Y, ten stereotyp bezie wiecznie żywy.



Akademik


        źródło: grafika google



Miejsce owiane legendą. Wylęgarnia zła,alkoholizmu i karaluchów. Bród, smród i syfilis. Seks, narkotyki i wieczna impreza. W każdym napotkanym w Internecie artykule akademiki są opisywane jako największe zło ze wszystkich zeł. W najpopularniejszym (i największym) akademiku UW mieszkałam dwa lata, w olsztyńskich regularnie bywałam przez cztery lata. 

I wiesz co? Sławne imprezy na całe piętro to miejska legenda. Tak samo z wszechobecnym brudem. Studenci są spokojni, zajęci swoim życiem, a wolny czas wolą spędzić na mieście. Pokoje są regularnie odnawiane a o czystość powierzchni wspólnych dba specjalnie zatrudniona firma. Co prawda, zdarzają się wyjątki, ale są szybko pacyfikowane przez administrację :)

Mówi się, ze kto nie mieszkał w akademiku, te nie wie, co to studiowanie. Dla mnie, jedynaczki mającej do dyspozycji przez 20 lat wielki, dobrze wyposażony pokój, było czymś abstrakcyjnym dzielenie się swoim lebensraum z dwoma innymi (i w dodatku obcymi) dziewczynami. Mimo wszytko zdecydowałam się na akademik i nie żałuje.  Nauczyłam się wielu nowych rzeczy, poznałam ciekawe osoby, spotkałam bratnie dusze, i tego jedynego, który mnie nie opuści  mnie aż do śmierci ♥





Czy są pośród Was przyszli studenci? Na jakie kierunki się dostaliście? Gdzie spędzicie kolejnych kilka lat?

A może macie zupełnie inne odczucia odnośnie wątków poruszonych w poście?

Podzielcie się nimi w komentarzach :)













Zobacz też

8 komentarze

  1. ja również jestem jedynaczką i zawsze zastrzegałam się,że nigdy nie pójdę do akademika, ale powoli zmienia mi się zdanie. Tak jak napisałaś, więcej nowych ludzi + od których można się wielu nauczyć. Ja jeszcze mam trochę czasu do zastanowienia;)
    pozdrawiam cieplutko!
    i zapraszam rowniez do mnie:)
    http://sylwiasylwiaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już zaczynam studia magisterskie, ale poniekąd to prawda co napisałaś :) Trzeba sporo czasu spędzić na samodzielnym kształceniu, sporządzaniu notatek, no i systematyczności. To nie jest łatwy okres, ale da się "bezboleśnie" jeżeli tylko trochę się człowiek postara :) A i nigdy nie mieszkałam w akademiku, ale przez pół roku wynajmowałam z "koleżankami" mieszkanie, niestety nie wyszło to naszej przyjaźni na dobre :/

    Pozdrawiam
    Kasia z mowmikate

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczęłam drugi rok, studia zaoczne. Z akademika nie korzystam, ale z tego co ludzie piszą na forum to nie jest ciągła impreza i jak się chce to człowiek może się spokojnie uczyć.
    Póki co jedyne inne zaliczenie niż pisemne z jakim się spotkałam wyglądało tak, że osoby, które chciały 3 miały je za same obecności a jak ktoś chciał wyższą to miał pisać.
    Często zastanawiam się po co mi te studia ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda uczelnia ma inne zasady ;)
      W akademiku mieszkam już trzeci rok, i z uplywem czasu towarzystwo jest coraz bardziej spokojniejsze.

      Usuń
  4. Ja jeszcze nie zaczęłam studiów (jeszcze rok :P), ale wygląda na to, że ma na coś się przygotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od dojrzałości danej osoby. Naprawdę, nie ma się zcego obawiać :)

      Usuń
  5. Ja jestem na pierwszym roku i mieszkam na stancji. Jakoś bałam się akademika. Może niepotrzebnie ;). Studia fajna rzecz. Bardziej podobają się mi niż liceum. Mam większą różnorodność i uczę się tego, co naprawdę lubię. Staram się być systematyczna i sporządzam notatki z wykładów. Pomagają mi one w późniejszej nauce. Jakoś lepiej jest uczyć się ze swoich niż z pożyczanych. :D

    OdpowiedzUsuń

Gdzieś na świecie płacze mała panda ... Rozwesel ją - zostaw komentarz ❤