Nie lubię świąt!

by - 09:43

Wszędzie - prawie od miesiąca- pojawiają się motywy świąteczne. Reklama coca-coli - jest! Lampki na ulicach -są! Last Christmas w radiu - jest! Prawie na każdym b;logu jest seria 'blog/vlog-mas'. Tylko nie u mnie. Bo ja świąt nie lubię. Nie cierpię ich, tak jak Gargamel nie cierpiał małych niebieskich ludzików.
Należę do tej części społeczeństwa, która czeka nie na święta, tylko na ich koniec. Dziwne, c'nie? Jenak Nie jestem sama w tym  nielubieniu.  Koleżanka z pracy powiedziała mi dziś 'jeszcze się święta nie zaczęły a ja mam ich dość'. 
Antyfanów świąt przybywa. 
dlaczego nie lubię świąt?

Co takiego jest w świętach, że tak bardzo ich nienawidzimy? Wydaje mi się, że nie chodzi tutaj o święta jako takie (bo przecież aspekt religijny już dawno ustąpił miejsca konsumpcjonizmowi), ale o kilka  rzeczy, które są z nimi związaen:

1. Komercja

Ledwo ze sklepów znikną znicze na ich miejscu pojawiają się bombki, choinki, łańcuchy i mikołaje z czekolady. Ku*wa mać, Kto o świętach myśli w połowie listopada? Niedługo dojdzie do tego, ze na nagrobkach będziemy stawiać znicze ozdobione bombkami albo grające kolędy.

2. Skoro o kolędach mowa...


Nienawidzę. Nienawidzę każdego wykonania kolęd! Może to jest spowodowane tym, ze od kiedy pamiętam , co roku na wigilii puszczają tę samą płytę, w której stara Góralka zawodzi 'Oj maluśki, maluśki maluśki'.?  I mam nie narzekać, bo to ulubione wykonanie babci.
Poza tym - świąteczne piosenki. Też, mniej więcej od połowy listopada, razem z choinkowymi pierdołami i mikołajami z czekolady łączą siły w zmasowanym ataku komercji. Kiedy po raz kolejny słyszę "last christmas' mam ochotę uciec na Kamczatkę. (No dobra, George nie jest jeszcze taki zły... Jak słyszę wycie Mariach Carey, to mam ochotę najpierw zabijać, a dopiero później uciec na Kamczatkę :)

3.  Festiwal sprzątania

 Dom wariatów. Cała rodzina uzbrojona w szczotki, szmatki i płyny różnej maści staje na przeciw plamom, kurzowi i innym ustrojstwom. Szoruje, myje, czyści i odkurza,, a potem i tak się lata codziennie ze zmiotką, bo igły się z choinki sypią...

4. Szał zakupów i prezenty

Mimo, że ja już dawno uporałam się z prezentami (w połowie listopada), to widzę, ze ludzie w centrach handlowych dostają małpiego rozumu. Ganiają, szukają, wybrzydzają,  a najlepiej im to wychodzi pięć minut przed zamknięciem sklepu. 
Kolejną rzeczą są prezenty nietrafione. Kolejna piżama/szlafrok/skarpetki/kapcie. Mimo, że takich rzeczy nie używam, bo nie lubię (śpię w starym t-shircie, w domu chodzę w ciepłym dresie, a na nogach - niezależnie od pory roku - mam japonki) dostaję je co roku. CO ROKU, KU*WA MAĆ. Poza tym standardowo, zele pod prysznic, perfumy których zapach nijak mi nie podchodzi (bo od lat mam jedne jedyne i tylko ich używam) albo biżuteria, która bardziej by pasowała kobiecie po 50. niż mi. I tak co roku....
Czy tak wielkim problemem jest zapytać wprost, co bym chciała? Mam 26 lat - w Mikołaja już dawno nie wierzę...

5.  Sztuczność 

Przy wigilijnym stole wszyscy są dla siebie mili, uśmiechnięci - wyglądają jak z reklamy margaryny.  A po dwóch dniach sytuacja wraca do normy. Może my też na wigilię przemawiamy ludzkim głosem?

6. Niewygodne pytania

  • No co tam u Ciebie?
  • Jak studia/praca?
  • Masz chłopaka (ewentualnie kiedy ślub)?
  • Schudłaś/przytyłaś?

I tak można by wymieniać...
Czasami podczas wigilii czuję się jak na rozmowie kwalifikacyjnej do jakiejś super-tajnej organizacji. Ciotki i wujki chcą wiedzieć o mnie wszystko, włącznie z tym kiedy zaczęła mi się owulacja. Wypytują, naciskają, a ja nie mogę tak po prostu wstać i wyjść, bo później będą gadać, żem niemiła. Więc odpowiadam półsłówkami, albo tak, żeby byli zadowoleni (to, ze często mijam się z prawdą, to inna historia...)

7. Jedzenie 

Jestem wegetarianką i jestem wybredna. Nie lubię większości 'tradycyjnych, polskich' potraw. Przez całe święta  jakie żywię się tylko pierogami z kapusta i grzybami (na które czekam cały rok) oraz barszczem. A potem wracam do warszawy i idę zjeść wege-burgera.

Jako małe dziecko nie mogłam się doczekać świąt. Ubierania choinki, przystrajania mieszkania, spotkania przy rodzinnym stole, pierogów i prezentów. Z biegiem czasu ta magia zaczęła ulatywać jak powietrze z przekłutego balonika. Nie mieszkam już w domu, więc choinkę ubierają rodzice, to oni przygotowują dom, rodzina zadaje niewygodne pytania, a prezenty są nietrafione. tylko pierogi pozostały bez zmian i one sa jedyną rzeczą, na którą czekam z utęsknieniem.
Kiedyś, mieszkając zagranicą zorganizowałam sama wigilię. Taką, jaką chciałam. Dla dwóch osób. Były pierogi, sałatka, barszcz, chipsy i litrowy Jack. Bez spiny,w  piżamie, bez kolęd i bez sztucznych uśmiechów. To była najlepsza wigilia ever ♥ 

Zobacz też

9 komentarze

  1. Każdy ma prawo mieć indywidualne podejście do sprawy :)

    https://zwyczajnaminika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię święta chociaż ja w święta gdy spotykam się z rodziną no to trochę sztucznie to wszystko jest :/
    http://roksanafashionist.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś w tym jest i podpisuję się pod każdym punktem, ale... jednak mnie to aż tak nie irytuje i w sumie lubię święta. Jest to jedyny taki czas, gdzie wszyscy tracą głowę - magiczny trochę. Ja zawsze robię rachunek sumienia, godzę się ze wszystkimi przebaczam itp.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to przychodzi z wiekiem? Ja zaczelam dostrzegac te wszystkie minusy, od kiedy wyprowwadziłam się z domu i zaczęłam zyć na własny rachunek...

      Usuń
  4. W kwestii nietrafionych prezentów polecam sposób losowania ( każdy wypisuje na karteczce jedną lub trzy rzeczy, które chce i podpisuje swoim imieniem , następnie wrzuca się wszystkie karteczki do kapelusza i każdy kogoś losuje ;)
    U mnie w rodzinie ten sposób działa już kilka ładnych lat ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wieloma argumentami sie zgodze bo sama nie lubie świat i wiele rzeczywydaje mi się zbednych...więc jestem z Tobą w tym :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kiedyś nie lubiłam świąt a teraz moje podejście się zmieniło. Oczywiście każdy ma własne zdanie i inne podejście do tematu :)
    Mój blog - Klik

    OdpowiedzUsuń
  7. Osobiście nie zgadzam się z tobą.
    W dzisiejszych czasach święta rzeczywiście stały się zbyt komercjalne przez co o dziwo trudniej jest poczuć świąteczny nastrój, ale przecież kolorowe lampki i mikołaj to tylko dodatek. Bardzo lubię święta i to nie ze względu na czas wolny od zajęć czy dostawanie prezentów, ale dlatego, że jest to jedyny taki dzień w roku kiedy cała moja rodzina spotyka się razem i wszyscy choć na chwilę zapominają o zmartwieniach i obowiązkach. Nie ma w tym żadnych sztucznych uśmiechów, jesteśmy w końcu rodziną. A męczące pytania? Może przeszkadzały mi jak byłem młodszy, teraz nie mam problemów z dopowiadaniem na nie, nie wstydzę się tego co robię i nie mam nic do ukrycia, więc po co się krępować?
    Mam nadzieję, że tobie również uda się kiedyś poczuć magię świąt i cieszyć się czasem spędzonym wspólnie z rodziną.
    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też jestem wegetarianką myślę, że z wiekiem nasze podejście do Świąt się zmienia.
    Pozdrawiam kochana.

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń

Gdzieś na świecie płacze mała panda ... Rozwesel ją - zostaw komentarz ❤