Skąd Ty masz na to pieniądze?!

by - 07:25


"Jak ja Ci zazdroszczę",  słyszę często, kiedy mowię o tym gdzie już byłam, albo o tym gdzie być planuję. Po tym, jakże typowo ludzkim (bo przecież "homo homini lupus") stwierdzeniu, następuje pytanie "skąd masz na to pieniądze?". najprościej jest powiedzieć 'pracuję'. Bo tak jest, ale to nie wszystko.

Pierwszym obowiązkiem człowieka jest pracować. Tylko przez pracę staje się obywatelem użytecznym.

My Polacy lubim narzekać. najcześciej nażekamy ana polityków i na swoją pracę. To jest powszechne i całkowicie niezależne od wysokości wypłaty. Bo tej zawsze jest za mało. Bo apetyt rosnie w miarę jedzenia.
Ale nie ważne, ile co miesiąc dostajesz na konto, tylko ile jesteś w stanie zrobić, żeby podróżować. Pracując na etacie moim największym (i jedynym) problelmem jest limitowany urlop.
Mimo wszytsko jestem na tyle elastyczna ż moge pogodzić pełen etat, studia zaoczne i wycieczki w nieznane raz w miesiącu.
Za to nie chodzę na imprezy, rzadko spotykam się ze znajomymi. W weekendy zazwyczaj zrywam sie o  tej godzinie, o której reszta współlokatorów wraca z klubu. Dni wolne planuję z dużym wyprzedzeniem, żeby wszystko udało mi się zgrać.

Droga do bogactwa prowadzi przez pracę i oszczędność.

Przez długi czas bujałam się po akadmeikach, teraz współdzielę mieskzanie. Nie mam samochodu, mój telefon pamięta czasy początku studiów, a  ubrania kupuję w lumnpeksach.
Książki wypożyczam z biblioteki, telefon mam na kartę, a ciuchy kupuję rzadko, bo shopping is not my cardio. Zdarza mi się jeśc na mieście, bo u każdego zwycięża czasem niechcemisizm. Idę do chińczyka i za równowartość czteropaku piwa mam obiad, który starczy mi też na kolację.
Często gotuję sama, bo pudełka  są modne. I nie, nie boję się, że jakiś głodny korposzczur mi zabierze lunch - moje burgery z buraka są bezpieczne, bo ponoć  'bez mięsa to  nie jedzenie'
Z upływem lat stałam się typem kanapowca - wolę wieczór z książką niż klubowe szaleństwo. Nie jestem też typowym ascetą - lubię czasem spotkać się ze znajomymi i wypić butelkę wina (albo dwie), wszak człowiek jest istota stadną.

I jeszcze raz oszczędność


Nazywają mnie "łowcą promocji". Wiem kiedy, co i o ile jest przecenione. Tydzień azjatycki - zrobię sushi. Tydzień meksykański - będzie tortilla. A jak pomysły (albo promocje) się skończą, to zawsze może być makaron z sosem. I pilnuję, żeby jedzenia nie wyrzucać. Bo po prostu szkoda.
W podróżach nie nastawiam się na konkretny cel -mam listę miejsc, które chciałabym zobaczyć. Przeglądam oferty, porównuję, śledzę kursy walut. Uwzględniam dodatkowe opłaty. I po tej całej analizie kupuję. Nigdy nic na szybko. Bo nie warto się spieszyć (no chyba ze Polski Bus wypuścił pulę biletów od złotówki :P)

Żyję z dnia na dzień, nie planuję dalekiej przyszłości ani stabilizacji.- kupna mieszkania, samochodu, ani legalizacji związku, bo - mimo zbliżającej się trzydziestki - mam trochę inne priorytety.I serio, wolę zwiedzić Paryż i zrobić karierę niż babrać się w pieluchach.

I po co to wszystko?

Żyję skromnie - taka jest prawda. Nie kupuję którejś z kolei sukienki i nie wracam do domu z nowymi butami co sobota. W domu nauczyli mnie szacunku do pieniądza, i tego, że nowa zabawka nie jest priorytetem. Ale czasem oczka mi się zaświecą na widok jakiejś pierdoły i niczym zombie biorę ją do koszyka, a później przy ladzie wkładam kartę do terminala i wbijam pin. I tego też nie żałuję, bo  coś mi się od życia należy.

Wspomnień nikt Ci nie odbierze.. Tak mówiła moja babcia, kiedy spędzałam u niej wakacje. I miała rację! U mnie te najfajniejsze wiążą się z wakacjami u babci i podróżami  - piciem sangrii na plaży w Barcelonie, przeładowanym pociągu relacji Monachium- Czechy, pierwszym lotem i widokiem wieży Eiffla.

I wiem, że na te wszystkie wspomnienia wydalam masę kasy, ale nie żałuję. Bo tego, co przeżyłam nikt mi nie odbierze (no, chyba że Alzhaimer).

Ci, którzy mi zazdroszczą nie widzą spranych jeansów, koszulki z lumpeksu i zdeptanych trampek. Nie widzą, że w mojej lodówce czasami jest tylko kilka słoików przywiezionych z domu, a czas, który poświęcam na ogarniecie kolejnej podroży oni spędzają na beznamiętnym przeskakiwaniu z kanału na kanał. 

Każdy żyje takim życiem, jakie sobie wymarzył. Ja wybrałam właśnie takie. I nie żałuję.

Zobacz też

50 komentarze

  1. Zazdrość jest najgorsza. Ja też poluję na promocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet nie zadzrośc, tylko pospolity ból d.py. Bo jakby reszta spięła pośladuy i pomyslała trochę, to też by mogli zwiedzać dużo i czesto tak jak ja.

      Usuń
  2. mądrze napisane ! popieram

    Pozdrawiam ! :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam dziecko i podróżujemy całą rodziną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się chce, to nic nie stoi na przeszkodzie.

      Usuń
  4. Dobrze i konkretnie napisane. Można zaczerpnąć z tego tekstu cos dla siebie... Naprawde i mysle ze warto to zrobic.

    Ps. Blagaja cie moje oczy humanisty... Ogarnij literówki 😉 piszesz swoim sttlem ktory jest bliski mojemu sercu szkoda zaśmiecać go błędami

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie to ujęłaś. Podziwiam cię za szczerość, to się chwali! Ja też uwielbiam podróżować. Obecnie robię to trochę rzadziej jak kiedyś ale nie rezygnuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od jakiegoś czasu nie informuję znajomych o swoich wyjazdach. Zawsze przywoziłam im jakieś drobne pamiątki z wypraw. I fajnie było, gdy podróże ograniczały się do zwiedzania Europy. Gdy zaczęliśmy zapuszczać się dużo dalej, zauważyłam jakąś dziwną zmianę w naszych relacjach. Nie wiem, czy to zazdrość, frustracja, czy jakaś inna "choroba".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znajomych staram się nie informować, chociaż tych z pracy (z wiadomych względów) muszę. I kiedyś nawet przywoziłam im jakieś drobne upominki. Jednak, od kiedy dostałam od jednej koleżanki paczkę żelek z biedy jako pamiątkę znad morza zaprzestałam swojego procederu. A pytania o tym, dlaczego mnie stać puszczam mimo uszu.

      Usuń
  7. O! W końcu jakiś blog bez zbędnego i poprawnego ględzenia! Fajnie piszesz, będę zaglądac😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Tekst pisalam ja, ale ogólnie jest nas dwójka (-> zakładka "O NAS")

      Usuń
  8. Jak się chce, to się da. :-) Super wpis, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję samozaparcia :) Sama równie chętnie wybieram się w podróże czy wyznaczam sobie małe cele - teraz np zwiedzam wszystkie polskie latarnie morskie, jednak czasem ciężko jest mi się powstrzymać przed innymi, wymagającymi nakładami finansowymi. A no i posiadam skarbonkę - samochód, któremu trzeba wymienić hamulce czy zatankować :]

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie niektore podróże (te małe) są zazwyczaj spontaniczne, więc muszę mieć jakiś zaskorniaki na moje 'widzi mi się'. Urlopy wszlekiego rodzaju planuję z dużym wyprzedzeniem (ze względu na pracę, warunki atmosferyczne i ... kalendarze lotów - w tym przypadku koszty rozkłada się na kilka 'rat' (przeloty, zakwaterowanie, rzeczy niezbędne i inne).

    OdpowiedzUsuń
  11. świetnie przygotowany post, fajnie poczytać o czymś poważnym :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi się podoba co napisałaś, też potrafię oszczędzać i pracować na wspomnienia. Kocham podróżować i są to cenne chwile, kolejna sukienka niekoniecznie :) Obserwuję, żeby być na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To bardzo mądre że żyjesz w taki sposób aby spełniać swoje marzenia:))każdemu co innego sprawia przyjemność i dlatego nie powinno się zazdrościć innym:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń

  14. Oszczędność nie jest moją mocną stroną, zastanawiałam się nawet co się dzieje z moimi pieniędzmi i zaczęłam zapisywać od stycznia do kwietnia każdy wydatek. Okazało się, że połowa to zupełnie zbędne i niepotrzebne mi rzeczy. Teraz po prostu nie zapisuję ale nadal nie zaciskać pasa, gdybym nauczyła się odmawiać sobie chwilowych zachcianek pewnie też uzbierałaby się większa kwota na super wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  15. zgadzam się z Tobą! ja mam podobnie, żyję tak jak chcę i nie wydaję pieniędzy na perdoł, dzięki temu mam pieniądze na to na co chcę i co sprawia mi przyjemnośc, kiey mój narzeczony przewalił znowu kase nw kasynie i na alkohol, a wcale nie twierdze, że jestem nudna bo kiedy on wali piwo z chłopakami oglądając mecz ja sie pobawię w klubie niepijąc alkoholu a wejście i tak było free, każdy ma od życia to co chcę i ogarnie, ale do niektórych to nie dociera i dlatego lduzie caaaały czas narzekają... zastanawiam sie czy to conapisalam jest w ogole sensowne hahaha

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie podróżować, ale jeszcze lepiej mieć szacunek do siebie, ludzi, pieniądze, zdrowia i wszystkie co w życiu jest ważne. Bo nie oszukujmy siebie, pieniądz to rzecz jedna z wielu, która jest na samym szczycie piramidy "priorytet". Nie mówię, że trzeba gnać za każdym pieniądzem i liczyć każdą złotówkę - bo oszaleć można. Ale odpowiednia oszczędność tutaj dużo daje. Choć myślę, że stabilizacja, dom, rodzina, dziecko, praca jest w życiu również potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha ha oj tak uwielbiam te teksty ludzi, którzy potrafią tylko narzekać i zazdrościć innym :D. Świetne masz podejście do życia :). Dziś nie trzeba mieć worka pieniędzy by podróżować, wystarczy dobry plan i śmieszna cena biletu lotniczego. Ile to razy leciałem gdzieś w dwie strony za mniej niż 200 zł.

    OdpowiedzUsuń
  18. Fakt, ludzie przerażająco często narzekają i zazdroszczą innym.
    Chociaż też oszczędzam, priorytety mam całkiem inne. "Babram się w pieluchach" i mi z tym dobrze. To nie wyklucza korzystania z życia, a nawet jest ciekawiej. W końcu jestem zorganizowana. Lubię czasami poczytać, jak ktoś inny na to patrzy. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cześć :)
    Dodałam do obserwowanych jak tylko zobaczyłam, że podróżujesz ;D
    Masz rację, że da się żyć oszczędniej i wtedy można "zarobić" na podróże. Ludzie wydają tyle pieniędzy na jedzenie i luksusowe ciuchy, które za jakiś czas tak czy siak lądują w koszu. A wspomnienia i doświadczenia będą żyć wiecznie więc popieram - lepiej wydawać na podróże :)

    Pozdrawiam serdecznie! :)
    Ja dopiero zaczęłam przygodę z blogiem :) Jeśli miałabyś ochotę wpaść do mnie to zapraszam na www.my-own-piece-of-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Temat rzeka :) ja tez w zyciu mam raczej male wydatki a pieniadze inwestuje wlasnie w podroze. Kiedy babcia mojego chlopaka jeszcze zyla powiedziala mu ze w zyciu zaluje tylko jednej rzeczy - ze nie podrozowala. I to jest naszym mottem przewodnim. Zeby podrozowac wcale nie trzeba duzo zarabiac - trzeba madrze planowac. Podroze to najlepsza inwestycja w zyciu!

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny post!Bardzo szczery I prawdziwy! Ludzie widza tylko to ,Co chcą widzieć. ZazdrosZcza zamiast sami cos zrobic ze swoim zyciem!
    Bardzo podoba mi sie Twoj blog.Bede zagladac 😍

    OdpowiedzUsuń
  22. podróże są ważne ale to tylko jedna ze sfer życia. dobrze jest pamiętać żeby się nie zapędzić i nie obudzić w wieku 40-45 lat nie mając nic od życia, poza garstką wspomnień i magnesów na lodówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to wazne, żeby znaleźć złoty środek,bo przyjdzie taki czas, kiedy trzeba będzie zarzucić kotwicę. Jestem tego świadoma, i małymi krokami do tego dążę.

      Usuń
  23. Fajnie napisane. Trafiłaś w sedno. Wiele osób myśli bardzo jednopłaszczyznowo, nie widzą drugiej strony medalu, że trudno jest mieć ciastko i zjeść ciastko.

    OdpowiedzUsuń
  24. Każdy jest kowalem własnego losu. Zazdrość zżera wszystkich i widzą tylko to co chca widzieć. Ja Cię podziwiam! Powiem więcej, jesteś osobą, którą warto i trzeba naśladować. Wyrzucanie jedzenia to dziś jakaś plaga...sama robię tak jak Ty, jestem "łowcą promocji" i wiesz co Ci powiem, jestem z tego dumna :) Bo to czego nie wydam na dziesiątą sukienkę, czy na całkiem niepotrzebną górę pierdół, mogę przeznaczyć na super wypad z moją rodzinką. Może niekoniecznie podróze, ale zawsze coś fajnego w okolicy można zobaczyc.

    OdpowiedzUsuń
  25. Super podejście do życia i pieniędzy! Tez wole wydać pieniądze na wyjazd w cudowne miejsce niz na kolejna kieckę, która będzie wisiała potem w szafie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam bardzo podobne podejście do pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakbym czytała o sobie :) Często podróżuję i słyszę gadkę o pieniądzach, każdy chętnie mnie podlicza, najczęściej osoby, które weekendy spędzają na zakupach i w restauracjach ;-) Każdy ma swój styl życia, ja wolę coś zobaczyć niż kupić kolejnych ciuch.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobrze jest mieć cel i do niego dążyć. A złotówki trzeba zbierać, nie tylko na podróże ale i na czarną godzinę, choć w dzisiejszym świecie pełnym pokus na pewno jest to ciężkie do osiągnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszechobecny konsumpcjonizm i natrętne reklamy nie ułatwiają oszczędnego stylu życia... Ale ponoć mam silny charakter, więc osiągnięcie celu nie jest dla mnie trudne ;P

      Usuń
  29. Olga, z każdym zdaniem serce rosło! Czuje jakbyś tę notkę pisała pode mnie :) Chcesz mieć coś z życia, to na to zapracuj, oszczędź i miej to. W Twoim przypadku to podróże. Przemyślane, zaplanowane podróże. W większych miastach w tej chwili nie jest ciężko nieźle zarabiać. Zawsze jest za mało tylko dlatego, że z wzrostem wynagrodzenia podnosimy poziom wydatków. Zbieraj dalej i zwiedzaj dalej. Kibicuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło się czyta takie motywujące komentarze! Dzięki!

      Usuń
  30. Oszczędność to podstawa. Niby mówi się, że im większy bogacz, tym większy dusigrosz, ale to właśnie przez oszczędzanie. Gdyby bogaty nie był oszczędny nie byłby bogatym ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja mogę wydać na podróże wszystkie pieniądze i generalnie mam gdzieś, co ludzie sobie na ten temat pomyślą��

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja również poluję na promocje :)
    Pozdrawiam

    http://veronicallmee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. W miarę oszczędnie żyje, staram się trwałe przedmioty kupować tylko jeśli faktycznie potrzebuję, na promocjach, a w ciągu roku sporo można pieniędzy odłożyć i przeznaczyć choćby na podróże. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  34. Też pomyślałam o Alzheimerze, jak napisałaś, że wspomnień zostaną z Tobą na zawsze ;)
    Ludzie często widzą z zewnatrz efekty, a rzadko dostrzegają, ile poświęcenia to wymaga. Trzymam kciuki za dalsze podróże! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja aż tyle nie podróżuję, chociaż wiem, że kiedyś wyruszę znowu w długą podróż (w ubiegłym roku trwała pół roku;))
    A ubrania i tak w lumpkach kupuję (o ile już kupuję :D). Staram się mieć rzeczy na wiele sezonów, raczej bazowe, niż podążające za modą :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam bardzo podobne podejście do życia! Oszczędność to moje drugie imię! I też najchętniej wydaję na podróże. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. ważne,że żyjesz po swojemu, w zgodzie z własnymi wartościami!To się ceni! :) Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  38. Żyję podobnie i jak tylko spłacę długi zaciągnięte wcześniej, będę szczęśliwym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  39. Amen. Gratuluję takiego podejścia do życia, świata i ludzi. Dzięki niemu osiągniesz wiele, bo świat stoi przed Tobą otworem 😉

    OdpowiedzUsuń
  40. najgorzej jest siedzieć i marudzić nie działać...zazwyczaj Ci których stać cięzko i przemyślanie na to pracują . i chwała im za to :) reszta powinna brać przykład

    OdpowiedzUsuń

Gdzieś na świecie płacze mała panda ... Rozwesel ją - zostaw komentarz ❤