Generacja Y - tacy jesteśmy?

by - 19:02

 Ostatnio naszła mnie taka refleksja…

Pokolenie Y, dzieci urodzone w demokratycznej, wolnej Polsce, którym wszystko jest podstawiane pod nos, którzy maja wolny dostęp do wszystkiego od edukacji na urządzeniach elektronicznych nowych generacji skończysz wszy.  którzy mogą i chcą się rozwijać, są aktywni, bezpośredni, (czasem nawet „wyszczekani”) ale mimo wszystko potrafią znaleźć złoty środek w każdym aspekcie swojego życia. Przedstawiciele konsumpcyjnego trybu życia, wygodni, zuchwali, ale też tolerancyjni i otwarci na nowe wyzwania.

Tyle w teorii, a jak takie schematy przedstawiają się w praktyce? Przecież każdy człowiek jest inny, dorastał w innej rodzinie, chłonął inne wzorce, przyswajał inne wartości…

Obserwując ludzi, z którymi się spotykam na studiach, czasem się zastanawiam, czy z ogólnego Pokolenia Y nie wyrosły dwa  skrajnie różne odłamy….

Patrząc na powyższą definicję, można wywnioskować, że typowy student z Pokolenia Y, decydując się poszerzać swoje horyzonty na Pewnej Wojskowej Akademii, będzie przygotowywał się do zajęć (w końcu studia magisterskie to studia uzupełniające, wiec zgłębiamy podstawy zdobyte na studiach I stopnia) – oczywiście korzystając przy tym z tzw. nowych technologii, będzie umiał się sensownie wypowiedzieć, a może nawet uda mu się wdać w polemikę z wykładowcą (w końcu Igreki traktują wszystkich ludzi równo!),  a zdobyta wiedza będzie dawać mu satysfakcję i możliwość przełożenia jej na praktykę.

Na 20 dorosłych osób tylko ¼ pasuje do tego opisu. A co z resztą? Pozostałe osoby wywodzące się zazwyczaj z Wyższej Szkoły Wiązania Sznurowadeł, zwanej inaczej Wszechnicą Niewiedzy), to ludzie roszczeniowi (płacę, wiec powinnam zdać), nieorientujący się w temacie, (jakim kolwiek, nawet w tym, na temat którego właśnie przedstawiają referat), zajmujący się na zajęciach scrollowaniem Fejsa i klikaniem  serduszka na Instagramie (o sweet fociach na tylnej ławce z czołgiem w tle nie wspomnę), którzy dorosłymi są tylko z racji daty urodzenia,  a tytuł licencjata wyklęczały sobie pod stołem promotora.

Patrząc od roku na tę farsę (bo jak to inaczej nazwać?), zastanawiam się, jaka przyszłość czeka moje pokolenie, które funkcjonuje w większości dzięki dostępowi do Internetu, a wiedzę zazwyczaj ma zapisaną na małym skrawku papieru.  Nie mowie, ze beztroska i życie chwilą jest złe, ale bądźmy poważni mając te dwadzieścia parę lat, bo nikt nam nie będzie podstawiał wszystkiego pod nos całe życie.

Obowiązujące normy zachowania też niektórym są obce (bo mimo, iż traktujmy  przełożonych/wykładowców na równi z samym sobą) mówienie do profesora „niech mi pan to wytłumaczy, jak krowie na rowie, bo nie jarzę” jest lekkim przegięciem.

Trochę ogłady, Millenialsi!

Zobacz też

33 komentarze

  1. Bardzo dobry wpis. Teraz mało komu zależy na wiedzy, szacunku czy "dorastaniu". No bo w koncu po co skoro mozna zyc "na luzie", "tak jak wszyscy". Czekam na kolejne posty!
    I świetne zdjęcia :)
    Pozdrawiam i zapraszam! ♥
    http://marianna-pisze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mądrze to napisałaś :)
    http://cheerry23.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie studiuję, ale takie samo zjawisko mogę niestety zaobserwować w swojej licealnej klasie :(

    http://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. dokładnie, też zastanawiałam się nad tym, tyle, że ja jestem jeszcze w liceum ;)

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie zdaję sobie sprawę o czym mówisz, bo sama mam takiego degenerata w domu, haha! Niestety, teraz wszyscy są wygodniccy.

    Ślicznie dziękuję za komentarz i zapraszam do siebie częściej.
    Pozdrawiam,
    K.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja póki co chodzę do gimnazjum. U nas to dopiero cuda i cudeńka!
    Chyba nic nie denerwuje mnie tak bardzo, jak osoby które pstrykają słit focie na snapa i mają całkowity brak szacunku do nauczyciela, a potem płacz i rozpacz bo zagrożenie na koniec roku.

    Dziękuję za odwiedziny na moim blogu ♥
    Pozdrawiam,
    https://millkeyshake01.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa refleksja, sama dostrzegam takie zachowania w swoim otoczeniu choć jestem młodsza..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi sie wydaje, że im młodsze pokolenie, tym zachowania opisane przeze mnie są wyraxniejsze.

      Usuń
  8. Po przeczytaniu az siedzialam kilka minut i myslalam czy ja tez taka jestem ze nie doceniam tego co jest podsuwane mi pod nos bo uwazam ze mi sie nalezy ale jednak taka nie jestem! Zdecydowanie jestem takim odlamkiem ktory docenia to co ma szczegolnie po tych akcjach i zamachach na calym swiecie nigdy nie wiadomo czy z dnia na dzien nie bedziemy w sytulacji jak moi rowiesnicy ktorzy dorastali w okresie wojny :)
    Ale ja krakac nie chce i mam nadzieje ze do tego nie dojdzie zdecydowanie wole siedziec i grzecznie spelniac swoje marzenia <3

    Versjada

    OdpowiedzUsuń
  9. Teraz studenci za dużo sobie pozwalają, kiedyś był szacunek a teraz tak jak napisałaś traktujemy się często na równi z wykładowcami i pozwalamy sobie na zbyt wiele ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic przeciwko traktowaniu wykładowcy jak równego sobie - o ile przyrównujemy się poziomem do wykładowcy,a nie on do nas. Nawiązanie inteligentnego dialogu nie jest problemem, gdy posiada się inteligencję.

      Usuń
  10. Chyba wiekowo zaliczam się do społeczeństwa Internetu, które spędza dosyć dużo czasu na social mediach. Uważam, że właśnie pokolenie Y, które opisałaś jest bardzo małą cząstką dzisiejszego społeczeństwa. Po rozmowie z moimi rówieśnikami wnioskuję, że mało kto docenia to,że żyje w bardzo dogodnych i dobrych czasach.

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie trochę obawiam się o to "nasze" pokolenie, nie mówiąc o następnych. Wszystko mamy podsuwane pod nos i naprawdę zauważyłam, że mało kto potrafi zapracować na to co chce osiągnąć bo czekają już na gotowe, albo po prostu "im się należy". Niby żyjemy w czasach dogodnych, spokojnych i ogólnie dobrych, ale trochę...jakbyśmy się cofali w rozwoju, co raz częściej umiem spotkać osoby np z mojego rocznika które jedyne co płynnie potrafią przeczytać to posty na fb lub hasztagi na insta... To przykre, nie dość że społeczeństwo przez internet co raz mniej czyta książek to jeszcze ogólnie "idiociejemy" i co raz bardziej narzekamy na nasze czasy bez jakiejkolwiek wiedzy jak teraz jest dobrze w porównaniu do czasów naszych rodziców (strajki grudnia '70, stan wojenny, czarnobyl i inne) oraz jak bardzo narzekamy na tą złą szkołę bez żadnej chęci "pochłaniania" jej... kiedyś ludzie doceniali najmniejsze głupoty w życiu, teraz nic tylko narzekamy... eh.
    https://photo-ejcz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mi się przypomniało, jak koleżanka na zajęciach nie umiała sparafrazować przeczytanego przed chwila tekstu....

      Usuń
  12. Brawo za ten wpis. Zgadzam się w dwustu procentach!

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna ściana do zdjęć!
    Obserwuję i Pozdrawiam!
    zubrzycanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie piszesz. Bardzo mądrze poruszony temat :)
    Podoba mi się...:)
    Czasy mamy piękne, zamiast z nich korzystać to je wykorzystujemy. Zamiast się tym cieszyć i czerpać, to narzekamy i ciągle nam mało. Eh eh...:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tekst ciekawy, ale niestety nie mogłam za bardzo skupić się w czasie czytania. Linijki tekstu położone są zbyt blisko siebie i niektóre zwyczajnie na siebie nachodzą :/ Mam nadzieję, że uda Ci się rozwiązać ten problem ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Każde pokolenie rządzi się swoimi prawami :) Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dobry tekst, tym bardziej że wyszedł spod ręki dość młodej osoby :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznam, że z dość dużym niesmakiem obserwuję takie zbytnie wyluzowanie kolejnych roczników, nie jestem za sztywnością relacji, ale pewien fason trzeba trzymać.
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, jak wszystko potoczy się dalej, jakie jeszcze społeczne trendy przed nami.

      Usuń
  19. Pokolenie Y bardzo różni się od siebie, Ci urodzeni zaraz na początku lat dziewięćdziesiątych mam wrażenie, że szacunek do starszych i hierarchię społeczną odziedziczyli jeszcze po poprzednim pokoleniu. Dorastaliśmy w przekonaniu, że owszem żyjemy w wolnym kraju, ale "widmo" lat poprzednich było nam doskonale znane z opowiadań rodziców, czy dziadków. Nie pozwalano nam na wszystko, mimo że mogliśmy to dostać. Dzięki temu właśnie, nie wyrośliśmy na typki pokroju "mam kasę, to należy mi się wszystko". Dziesięć lat później, to samo pokolenie nasze "dobre" imię zmieszało z błotem. Nie zapomnę, jak rozmawialiśmy o tym zjawisku właśnie na studiach z wykładowcą. Różnica między 1 a 5 rokiem, była ogromna. To w jaki sposób dochodzili swoich praw, jak zwracali się do nauczycieli, było dla nich szokiem. Owszem młodsze pokolenie Y, to też pokolenie bardziej pewne siebie i potrafiące wprost powiedzieć, co im leży na wątrobie, niemniej jednak zdrowe ogarnięcie też by im się przydało. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mądrze napisane. Ja jestem z wcześniejszego pokolenia i czasem w głowie mi się nie mieści zachowanie Ygreków. Ale może właśnie dzięki takiej postawie "wyjdą na swoje"

    OdpowiedzUsuń

Gdzieś na świecie płacze mała panda ... Rozwesel ją - zostaw komentarz ❤